Moja historia

Być może myślicie, że osoba, która zajmuje się trenowaniem innych, stanowi swojego rodzaju przykład, dostała od życia dar, miała łatwiej. Chciałbym Wam więc przybliżyć moją historię. Niestety większość zdarzeń kierowała mnie w zupełnie inną stronę, uparcie nie chcąc żebym znalazł się tu, gdzie teraz jestem.
Jak widać, od dziecka drzemała we mnie chęć rywalizacji, przekraczania granic i własnych możliwości, która trwa po dziś dzień.

ćwiczenia na kręgosłup pruszków
Okres względnej „normalności” nie trwał zbyt długo. W wieku 7 lat zacząłem tyć. Co gorsza, przez wiele lat wcale mi to nie przeszkadzało. Był to czas szkoły podstawowej oraz gimnazjum. Wychowywany przez babcię, która niczego nie zabraniała, nie miałem świadomości, że robię bardzo źle. Rodzice nigdy nie szczędzili mi kieszonkowego, zwolnienia z wf-u również nie były problemem, bo przecież Marcin „wyrośnie”. Do tego ulubiona forma spędzania wolnego czasu: gry komputerowe (coraz bardziej popularne w tamtym czasie). Nie byłoby w tym nic złego, gdyby były to sytuacje sporadyczne, natomiast w moim przypadku ilość godzin spędzanych w domu przed komputerem z chipsami i innymi „smakołykami” przekraczała granice zdrowego rozsądku. Szkolne obiady oraz ciocia wydająca posiłki były gwoździem do otyłości. Niechlubny wynik jaki osiągnąłem to 123 kg. Był to moment przełomowy. „Teraz albo nigdy!- powiedziałem sobie.” To było jak przebudzenie. Postanowiłem działać tu i teraz.

ćwiczenia na odchudzanie pruszkówNajtrudniejszy pierwszy krok

Pierwszy etap to trzytygodniowe sanatorium odchudzające, 500 km od domu. Był to mój pierwszy tak daleki i samotny wyjazd. Byłem zdany sam na siebie. Na samym wstępie otrzymałem pokój z „kuracjuszem” starszym od siebie, który na wejściu zapowiedział, że mam mu organizować jedzenie, a od czasu do czasu przemycić coś ze sklepu bo jak nie to… Potem doszli kolejni, którzy zwęszyli, że mam dobre kieszonkowe i kazali płacić za ochronę. Kilka plasterków wędliny dziennie, mordercze spacery po górach i brak możliwości zobaczenia się z bliskimi to wystarczająco dużo, żeby stwierdzić, że nie było warto. Płacz, uderzanie pięścią w ścianę, płacz, uderzanie pięścią w ścianę itd. „Nie dam się, nie wrócę!”- powtarzałem sobie. I tak też się stało. 3 tygodnie minęły, ubyło mi 11kg.
Łącznie 3 wyjazdy wakacyjne, nieustanne ćwiczenia w domu i ograniczenie jedzenia zrobiły swoje. Rozwój trwał, zapał nie topniał, a apetyt na dobrą sylwetkę, zdrowie i kondycję rósł z roku na rok. Nadszedł czas, w którym osiągnąłem to, co chciałem, tzn. około 95 kg masy, dość duża siła, około 12% tkanki tłuszczowej (podejrzewam, że poziom wyjściowy wynosił około 30%).

ćwiczenia na odchudzanie warszawa
Radość jednak nie trwała długo, ponieważ oto nastał kolejny zwrot akcji…

ćwiczenia na spalanie tłuszczu pruszków
To, co dobre szybko się kończy…

Radość jednak nie trwała długo, ponieważ nastał kolejny zwrot akcji…
Wypadek motocyklowy w 2010 roku nie tylko w mgnieniu oka zabrał mi efekty wypracowane przez lata, ale też przekreślił szanse na zawodową formę w przyszłości. Zmiażdżona ręka, noga, płuca, krwiak w mózgu, to tylko główne obrażenia. Od tego momentu celem nie było już pobicie rekordu w wyciskaniu sztangi czy zwiększenie obwodu w bicepsie, lecz marzyłem o tym, żeby po prostu móc chodzić. Kolejne wyzwania to samodzielna toaleta czy wejście do samochodu. Przez długi czas były to jedyne realne cele. Jednak stawiałem sobie cały czas kolejne! Na wózku inwalidzkim podchodziłem do egzaminu na studia magisterskie na WUM, właśnie dlatego, że nie chciałem się poddać!
Walka o powrót do względnej sprawności trwała około 3 lata, ale to dopiero początek.

To czym się zajmuję teraz i jak wyglądam możesz zobaczyć m.in. na tej stronie czy na Facebooku. Dla niedowiarków chciałbym również zaznaczyć – Do wszystkiego doszedłem jedynie własną, ciężką pracą, bez ŻADNYCH NIEDOZWOLONYCH ŚRODKÓW, 100% DOPING FREE !

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu, nikt z czytelników nie powie już, że nie wiem co to znaczy być otyłym, odtrąconym czy wyśmiewanym, leniwym. Wiem doskonale co to ból fizyczny, psychiczny. Bardzo dobrze pamiętam jakie uczucia towarzyszą pobytom w szpitalach, co to operacje, krew, depresja i płacz…
Siedząc w fotelu mówisz, że się nie da? Że jutro? Że „ja tak mam”? Zacznij trenować ze mną, a udowodnię Ci że się mylisz! Kilkanaście lat własnego doświadczenia i studia medyczne to kompozycja gwarantująca świetne i racjonalne efekty. Poddajesz się czy walczysz?

Kontakt

MediFit Marcin Ciesielski, fizjoterapia i trening
Gabinet: Rysia 16, Pruszków
Telefon: 698 583 741
Mail: marcin@medi-fit.pl